zwycięski blog w projekcie Szkoła z poezją 2012

Zapowiedzi wydawnicze

 

 

Wkrótce nakładem Biura Literackiego ukaże się Farsz, nowy tom wierszy Marcina Sendeckiego.

Najlepszą zapowiedzią będą słowa samego autora: „Czytałem ostatnio sporo Karpińskiego, Słowackiego, Iwaszkiewicza To są rzeczy przejmujące i wzruszające, które często sprawiają, że w oczach ni stąd, ni zowąd pojawiają się łzy. Książka nazywa się Farsz, a farsz może także mieć coś wspólnego ze łzami (zważywszy, że dodaje się doń czasem cebuli). Od farszu jest też całkiem blisko do fałszu, więc rzęsiste łzy mogą nagle okazać się łzami krokodylowymi. Tak czy inaczej, wypada płakać dopiero po lekturze, bo łzy mogą przesłonić litery”.

Marcin Sendecki urodził się w 1967 roku. Wydał dotąd dziesięć książek i arkuszy poetyckich - ostatnio Trap (2008, nominacja do Silesiusa i nagrody TVP Kultura), 22 (2009, nominacja do Silesiusa) i Pół (2010, nominacja do Silesiusa i nagrody TVP Kultura), tłumaczył poematy Paula Bowlesa i Jamesa Schuylera.

Zredagował (z Marcinami Baranem i Świetlickim) dwie antologie poezji kryminalnych: Długie pożegnanie. Tribute to Raymond Chandler (1997) oraz Żegnaj, laleczko. Wiersze noir (2010). Wydał też antologię Pogoda ziemi. Wiersze polskie po 1918 roku (2010). Mieszka w Warszawie, pracuje w „Przekroju”.

Premiera tomu „Farsz” została zaplanowana na 1 grudnia. Tego samego dnia Marcin Sendecki - w towarzystwie Tadeusza Pióry - będzie gościem kolejnego spotkania z cyklu „Port Literacki po godzinach”. W kwietniu przyszłego roku ponownie pojawi się we Wrocławiu, by wziąć udział w siedemnastej edycji festiwalu Port Literacki.

 



 

„Dwie rozmowy. Oak Park - Puszczykowo - Oak Park”

Karpowicz - Falkiewicz – Miłobędzka

 

Już ósmego grudnia Biuro Literackie wypuści na rynek niezwykły tom, w którym zawarte będą dwa eseje - Tymoteusza Karpowicza i Andrzeja Falkiewicza, szkic Karpowicza o Krystynie Miłobędzkiej „Metafora otwarta”, wybrana część korespondencji Karpowicza z Miłobędzką i Falkiewiczem oraz liczne zdjęcia i faksymile rękopisów. Jest to szczególny wyraz pamięci o Tymoteuszu Karpowiczu, bowiem w grudniu nakładem Biura Literackiego ukażą się aż dwa tomiki autorstwa zmarłego sześć lat temu poety – ten wyżej wymieniony oraz „Wiersze, tom I”, pierwsza część „Dzieł zebranych” (w dniu 90. jego urodzin, czyli 15 grudnia).

 

Zostało nam więc jeszcze ponad miesiąc oczekiwania na książkę, którą każda strona internetowa określa takimi przymiotnikami, jak „wyjątkowa”, „niezwykła”.

Czy warto poświęcić czas, by dowiedzieć się, jak wyjątkowy mógł być człowiek, którego urodziny obchodzi się również sześć lat po śmierci? Czas pokaże.

 

Na razie przedsmak tego, co będziemy mogli zobaczyć w pełnej krasie 8 grudnia:

 

Tymoteusz KARPOWICZ
Dwie rozmowy

Pięć początkowych pytań (z dwudziestu dziewięciu), które Tymoteusz Karpowicz przesłał w 1999 roku do Krystyny Miłobędzkiej, kiedy pisał obszerny i wnikliwy szkic „Metafora otwarta”, poświęcony autorce Przed wierszem.

1.
[TYMOTEUSZ KARPOWICZ] Dość wyraźnie określa Pani swoje powinowactwa we współczesnej poezji polskiej. Chciałbym, by spojrzała Pani na awangardową tradycję europejską XX wieku (futuryzm, imażynizm, dadaizm, nadrealizm, poezja konkretna), z jej wysiłkiem odnowy poetyckiego słowa i określiła miejsce inspirujące (żywe) lub odpychające (martwe) w tym, co było, co jest i co będzie u Pani
.

[KRYSTYNA MIŁOBĘDZKA] Podziwiam dadaistów, te "programowe", wyrafinowane dzieci, za tworzenie własnych, chwilowych języków, za zdanie się na przypadek, na „widzi mi się", za synchroniczne odczuwanie świata, brak związków przyczynowych. Podziwiam też poezję konkretną, tworzącą przedmioty ze słów, za postępowanie ze słowami jak z przedmiotami, rozbijanie ich na kawałki, etc. I dada, i poezja konkretna coś robią z językiem, ze słowami, a nie tylko zestawiają gotowe obok siebie.

2.
Odczuwam żywą obecność w Pani myśleniu, filozoficznym, estetycznym i etycznym: Heideggera (budowanie, mieszkanie, myślenie) i Wittgensteina (filozofia języka), ale zapewne są i inni, bez których byłaby Pani nie tak dobrze oswojona z własnymi myślami. Kim oni są i dlaczego?

To wstyd, ale teksty Wittgensteina poznałam przed parunastu laty, a debiutowałam w roku 1960. Tak samo Heideggera. Teraz Wittgensteina czytam i bardzo odnajduję się w tym myśleniu, odpoczywam przy nim. „Czy róża w nocy jest czarna?”. Jeżeli ktoś był wcześniej, przed nimi, to Jean Piaget. Jego prace zapisujące doświadczenia przeprowadzane z dziećmi, Mowa i myślenie u dziecka, Sąd i rozumowanie dziecka, La formation du symbole chez l'enfant i inne, pomogły mi zrozumieć siebie-dziecko, którym nie przestałam być.

3.
Wśród bliskich sobie poetów nie wymienia Pani - Przybosia. W pracy nad słowem, w nieustępliwości przedzierania się do początku znaku, przedistnienia znaczenia, wspólnego fałszu słowa i rzeczy, wydaje się Pani być bliska narzędziom „ze światła i ziemi”. Pani też widzi „przedsłowny znak wygrzebujący się z dołu/ dogłębnie”: ["Znak przedsłowny"; Próba całości], Pani też woła: „Jestem!”. Nawet w My.

Z poezją Przybosia jest u mnie tak - pewnie niesprawiedliwie, ale miłość nie jest sprawiedliwa - że wobec żywiołowości, rozrzutności, ukrytych przeistoczeń Leśmiana, Przyboś wydaje się kostyczny, sztuczny. Przyboś zawsze wie, co pisze, jeśli nawet nie wie, to mnie czytającej mówi, że wie, swoje odkrycia językowe pokazuje palcem (ten „rdzawiejący” słowik na drugim brzegu Wisły). Za dużo wie i widzi, za mało przeczuwa.

4.
Z pewną powściągliwością korzysta Pani z narzędziowni symbolizmu, ale współzwierzęcość człowieka, stale obecna w Pani poezji, zdaje się mówić, że bliskie jest Pani twierdzenie Cassirer'a, że człowiek jest animal symbolicum. Lubi Pani synestezję poznawczą: „tyle głuchoty na wysłuchanie ciemnego” [WBT → „coś z tego, co mój głos rozluźni w zawołaniu”; Dom, pokarmy]. Czy bez Leśmiana nie byłaby Pani „odważniej” symboliczna? Czy ci, których lubimy, nie amputują w nas swojej obecności, aby nasze nie stawały się ważniejsze od Boga? I czy nie warto obok obrazów (obrazków) Paul Klee'go i Jóan Miró rozwiesić w sobie obrazów-poezji René Magritte'a? (Nigdy się z nimi nie rozstaję!)
.

Od dziecka jestem zwierzęciem symbolicznym, jak my wszyscy, ale moje symbole (np. dom, ojciec, matka, dziecko, może las czy ogród), czy to w ogóle są moje symbole, jeśli okazują się tak powszechne? Z Leśmianem, czy bez Leśmiana, nie potrafiłabym niczego całkiem własnego znaleźć. Co innego, gdy piszę dla sceny - tam potrzebne są wyraziste, silne obrazy.

5.
Temat nie otamowanego całym światem macierzyństwa i dość agresywnej kobiecości, wypełnia niemal wszystkie tomy Pani poezji. Język cielesny, zrodzony z bio-egzystencji matki i dziecka, gloryfikowany (w semiotyce) przez Julię Kristevą, wydawałby się być wyartykułowaną konsekwencją tego zanurzenia w matkę i dziecko, w ich fizyczność, a nie jak u Pani, w wiedzę o życiu głębszą niż suma obu egzystencji oddzielnie, a nie wyrażoną jakby w modlitewnym splocie: „tak i na ziemi” [„kiedy dziecko o sobie słucham, o ciemno, o dom jeszcze spośród nie wybrany”; Dom, pokarmy]. Wyczuwam więc bardzo nikłą, jeżeli nie żadną, obecność lingwistycznych i filozoficznych koncepcji macierzyństwa bogini (kontrowersyjnej) ruchu feministycznego. Co Panią od niej oddala?

Macierzyństwo to dla mnie powrót do dzieciństwa, także do własnego dzieciństwa poprzez dzieciństwo właśnie urodzonego dziecka. Co do tego ma biologia? Przecież dziecko to początek myślenia, rozumienia, mówienia - jedyny początek świata, w którym mogłam świadomie uczestniczyć. Oczywiście, dziecko to kupki, brzuszek, wizyty u lekarza - ale niewiele wiedziałabym o sobie i innych, gdyby nie wychowanie własnego dziecka.

 

Magdalena Pisarska z I B



 

 

Do księgarń trafiły najnowsze, wydane przez Biuro Literackie, książki Jacka Dehnela Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego.

Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela to wybór cykli poetyckich i poematów powstałych w latach 1999-2010. W tomie znalazło się także kilka nigdy wcześniej niepublikowanych w formie książkowej utworów, w tym m.in. cykl – „Języki obce”. Tytuł tomu sam poeta tłumaczy w następujący sposób: „Pisanie jest stratą w różnym sensie. W czasie pisania można było zrobić coś innego. (...) Ale równocześnie każdą z tych (...) strat można odwrócić: owszem, można było czas na pisanie spożytkować lepiej, ale można też było znacznie gorzej. Ten bilans nigdy nie zostaje zamknięty, są tylko rubryki po obu stronach, a i te niezbyt godne zaufania”.

W tomie Imię i znamię Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki wraca do dzieciństwa spędzonego w Wólce Krowickiej i do rodzinnych sekretów. W nowych wierszach konsekwentnie sięga po powtórzenia, urywa wątki, motywy, by zaraz do nich wrócić; bawi się rytmem, nie stroni od archaizmów, folkloru - polskiego i ukraińskiego - oraz czarnego humoru. Czytelnik często odnosi wrażenie, że obcuje nie tyle ze współczesną poezją, co z dziwacznymi ludowymi balladami, szalonymi „piosenkami”.

 



fot. okładki - http://www.biuroliterackie.pl/img/news/Biuro_Literackie__okladka_Kierc__Furia_instynktu.jpg

 

Janusz Styczeń, autor 14 tomów poezji i 2 tomów dramatów, laureat Nagrody Literackiej Czterech Kolumn w 2008 roku, wyda w listopadzie kolejny tomik poezji zatytułowany Furia instynktu. Poeta urodził się w Biadolinach Szlacheckich, jest absolwentem Uniwersytetu Wrocławskiego.  51 lat temu zadebiutował w „Odrze” opowiadaniem Requiem dla nieśmiałego. Zamarznięty łabędź - ostatni tomik poety, ukazał się w 2007 roku.

 

Tymoteusz Karpowicz o twórczości Janusza Stycznia pisał: Pana „bajki” księżycowe przetrwają ich realne modele, które tak kochają komputery. (...) I niech powstaje pod Pańskim piórem więcej takich tekstów jak: „Sakrament”. One rozgrzeszają poezję. 

 

Dwa premierowe wiersza dostępne są w Przystani Biura Literackiego:

http://biuroliterackie.pl/przystan/czytaj.php?site=200&co=txt_3881

Ich motywem przewodnim jest czas, do którego podchodzi się trochę z humorem, trochę na poważnie. Wymowa wierszy jest ciekawa, ale osobiście, jak na razie, nie jestem do nich przekonana. Jaka będzie całość? Odpowiem sobie na to pytanie dopiero po premierze.

 

Nowe tomiki Jacka Łukasiewicza, Janusza Stycznia i Urszuli Kozioł to zapowiedź wspólnego wieczoru autorów podczas kolejnej edycji festiwalu Port Literacki, który odbędzie się w kwietniu przyszłego roku.

Magda Przepiórka z I A



 

 

fot. okładki - http://www.biuroliterackie.pl/img/news/Biuro_Literackie__okladka_Nowosad__Stojaca_na_ruinie.jpg

 

 

W listopadzie, nakładem Biura Literackiego, ukaże się kolejny tomik poezji Jacka Łukasiewicza - Stojąca na ruinie. Przypomnę tylko, że ok. 60 lat temu Jacek Łukasiewicz zadebiutował w prasie, a 10 lat później ukazała się jego pierwsza książka - tomik poetycki Twoje i moje.

 

Jacek Łukasiewicz - polski poeta, krytyk literacki, historyk literatury, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego - jest zdobywcą Nagrody Literackiej PEN Clubu oraz Nagrody im. Kazimierza Wyki za całokształt twórczości krytycznej i eseistycznej. Na swoim koncie ma dziewięć tomików poezji.

 

Dwa wiersze Łukasiewicza „[Co ja z tym życiem zrobiłem?]” i „[gdzie wasze dusze chłopcy]”dostępne są już w Przystani Biura Literackiego:

 http://biuroliterackie.pl/przystan/czytaj.php?site=200&co=txt_3880

 

Osobiście intryguje mnie tytuł Stojąca na ruinie. Czuję, że będzie to rozliczenie z przeszłością, rozliczenie z przeszłością przeniesione do teraźniejszości, refleksja nad życiem i jego sensem. Natomiast po przeczytaniu wierszy zapowiadających ten tomik poezji doszłam do wniosku, że jest on skierowany zarówno do starszych, jak i młodszych odbiorców. Tak więc po premierze ruszam prosto po książkę.

 

Nowe tomiki Jacka Łukasiewicza, Janusza Stycznia i Urszuli Kozioł to zapowiedź wspólnego wieczoru autorów podczas kolejnej edycji festiwalu Port Literacki, który odbędzie się w kwietniu przyszłego roku.

Magdalena Przepiórka z I A

 

Zasadniczym tematem zbioru jest przekraczanie granicy, poza którą czas działa tylko destrukcyjnie. Niepokojące, późne wiersze Jacka Łukasiewicza bardzo się mogą przydać nowoczesnym i postnowoczesnym czytelnikom z początku nowego wieku - tak pisze Marian Stala o nowym tomiku wierszy Jacka Łukaszewicza. Niedługo sami będziemy mogli się przekonać o trafności tego spostrzeżenia, bowiem już w listopadzie książka Stojąca na ruinie pojawi się na półkach księgarń.

Magdalena Pisarska z I B



www.lo4.wroc.pl Tu podaj tekst alternatywny Tu podaj tekst alternatywny