zwycięski blog w projekcie Szkoła z poezją 2012

Spotkania z poetami i krytykami w naszej szkole

Październikowe spotkanie w szkole

            Jak przystało na Liceum Ogólnokształcące nr IV we Wrocławiu, w którym wszystko może się zdarzyć, 6 października gościliśmy w naszej szkole Jacka Dehnela. Poeta i laureat wielu nagród opowiadał nam o swojej twórczości, życiu oraz postrzeganiu świata.

            Dziesięciominutowe, nic nieznaczące jak na pisarza spóźnienie, zostało przyćmione szykiem ukrytym w eleganckiej postawie, wytwornie dobranym stroju, cechującym się niebywałą skrupulatnością, która objawiała się w szczegółach takich, jak duży sygnet zdobiący palec jego prawej ręki, laska czy złota spinka przypięta do kamizelki. Strój dość wymowny, jednak rzucający cień na jego osobę w postaci zdystansowania czy pewnej idealizacji. Poeta posiada głos, który wprawia w stan zadumy. Jest spokojny, przyjemny, a nawet godny podziwu, ma siłę przyciągania. W rzeczy samej to prawdziwy, wręcz arystokratyczny poeta.

            Jacek Dehnel opowiadał o pisaniu jak o ciężkiej, trudnej i wymagającej dużo wysiłku pracy. Uważa on bowiem, że nie każdy może być pisarzem, ponieważ jest to zajęcie często o wiele gorsze od pracy fizycznej. Oczywiście, istnieje taki twór zwany satysfakcją, który ma niesamowicie silną moc, jednak pojawia się on niezmiernie rzadko i musi być poprzedzony ogromnym nakładem solidnej pracy. Dzięki doświadczeniu, jakie zyskał Jacek Dehnel, tworząc zarówno prozę, jak i poezję, na wiersz patrzy jak na zdjęcie - można o nim powiedzieć bardzo wiele, jednak jego zawartość jest okrojona, często pozostawiona domysłom. Natomiast powieści są filmem, mającym nieograniczoną ilość aktorów, odpowiednią długość, podczas której można przekazać bardzo wiele sugestywnych scen.

            Nasz gość ceni opinie ludzi, którzy wypowiadają swoje zdanie na temat jego nowych dzieł. Jednak pisze on o zagadnieniach, które według niego są interesujące, nie podąża za modą.   W 2005 roku autor takich tekstów literackich, jak „Ekran kontrolny”, „Lala” czy „Balzakiana”, otrzymał nagrodę Kościelskich. Był na tyle zdziwiony tym faktem, że przysłuchujący się rozmowie telefonicznej partner Dehnela sądził, iż dyskutuje on z niesamowicie wścibską sąsiadką, która postanowiła po raz kolejny poskarżyć się na zbyt głośne chodzenie po mieszkaniu. Po oczywistej euforii i radości padło jednak pytanie: „co teraz?”. Jacek Dehnel był przecież pisarzem właściwie znikąd, a po otrzymaniu nagrody jego teksty miały stać się nową nadzieją polskiego rynku literackiego. Jak dziś wiadomo, wymagania oraz oczekiwania kryjące się za prestiżową nagrodą Kościelskich zostały przez poetę całkowicie spełnione.

            Mimo iż w domu poety nie ma miejsca na telewizję, gdyż jest ona jego zdaniem pełna nieodpowiednich, antypatycznych, kłamliwych ludzi, to pozwolił on sobie na prowadzenie programu znanego pod nazwą „Łossskot”. Ta audycja miała charakter rozrywkowo-kulturalny. Omawiano w niej sprawy, na które w dzisiejszych czasach nie ma miejsca. Rzeczą naturalną według Dehnela jest powinność tworzenia właśnie takich programów, ponieważ pozwalają one odbiorcy spojrzeć szerzej na świat, mają niesamowitą wartość dydaktyczną i są rodzajem misji uleczenia poniekąd chorego społeczeństwa. Zgoda ze strony naszego gościa na udział w tym projekcie łączyła się również z chęcią zasmakowania czegoś nowego, dotąd nieodkrytego. Jak sam mówi, poznał wśród tysiąca kamer, precyzyjnego makijażu oraz grona teoretycznie niepotrzebnych osób, nowych, interesujących ludzi, m.in. Andrzeja Wajdę czy Katarzynę Nosowską. Zdobył również umiejętność naturalnego przebywania w błysku fleszy, co ułatwia mu życie, i zgarnął niemałą sumę pieniędzy.

            Jacek Dehnel mówi o sobie, iż jest klasykiem z romantycznym wpływem. Pociąga go swobodny rym podporządkowany tekstowi, ponieważ ma on siłę oraz potencjał, pociąga łączenie wysokiego z niskim, kunsztowności i swobody oraz przełamywanie form. Jako artysta w bardzo ogólnym tego słowa znaczeniu posługuje się muzyką, która wpływa na jego życie. Częste przebywanie na różnego rodzaju festiwalach, np. Nowe Horyzonty, oraz odkrywanie niecodziennych, niekonwencjonalnych dźwięków w muzyce lat sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych sprawia mu przyjemność. Natomiast talent malarski ujawnia chociażby w nowym tomiku poezji, który właśnie się ukazał, ponieważ okładka jest jego autorstwa. Wyraz tęsknoty za malarstwem Dehnel opisuje w swojej książce pt. „Saturn”. Mówi z wyczuwalnym w głosie bólem, wynikającym z braku odpowiedniej ilości czasu na tak fascynującą pasję.

            Postawa Jacka Dehnela jest na pierwszy rzut oka dość chłodna, jednak nikt tak dobrze jak poeta kreujący tysiące bohaterów nie potrafi zagrać kogoś, kim naprawdę nie jest. W toku rozmowy wyszła na jaw skłonność twórcy do drobnych żartów i zabawnych anegdot. Pod maską poprawnego pedanta w rezultacie kryje się człowiek jak najbardziej ludzki, otwarty na przeprowadzające wywiad osoby i na publiczność zgromadzoną w sali naszego liceum. Nic w jego postawie, no może oprócz tonu głosu, nie wskazuje na to, iż jest osobą uważającą się za lepszą od innych bądź idealną. Jacek Dehnel to człowiek z krwi i kości, który ciężko pracował na swój sukces, a gdy go osiągnął, nie odrzucił ważnych dla siebie wartości.

Paula Sznajder z 2E

           

 

            Właśnie pan Jacek Dehnel siedzi przed nami – klasa biol-chem zajęła cały pierwszy rząd. Jest to dystans zaledwie paru metrów, dwóch, może trzech, jednak ta odległość wcale nie sprawia, że widzimy go lepiej. Właściwie to poeta, ubrany w staromodny surdut i kamizelkę z przypiętym złotym zegarkiem, nieco nas przytłacza. Nie pojmujemy człowieka, który z pełną swobodą nosi złoconą laską do pary z plastikowymi oprawkami okularów. Wizerunek egzotycznego kosmopolity jednak pryska, gdy Jacek Dehnel otwiera usta. Wbrew pozorom wydobywają się z nich głównie słowa dla nas zrozumiałe, jednak ujęte w kunsztowniejszą oprawę niż zrobiłby to przeciętny Kowalski. Dowiadujemy się o życiu poety, jego pasjach, natchnieniach, jego pracy, tak odmiennej od zawodów ludzi, których znamy. Po godzinie spotkania mamy już jakieś wyobrażenie o nim. Okazuje się, że Jacek Dehnel jest nie tylko natchnionym poetę, ale też zwykłym człowiekiem – takim, co to ma na przykład problem ze wścibską sąsiadką.

            Gdy już wydaje się nam, że wiemy wszystko o tym panu – nagle, nim zdążamy zebrać myśli, opinie i notatki o nim, ten nagle wychodzi. Zbiegamy na dół, załapujemy się na zdjęcie grupowe prawie całego kółka literackiego, po czym odprowadzamy poetę wzrokiem do samych drzwi. Spotkanie zdaje nam się niekompletne, ponieważ słowa, skądinąd mądre, nagle ulatują z naszej pamięci. Mamy to nagrane - myślimy z ulgą - Nie wszystek umrę.

Magdalena Pisarska z IB

 

            Podczas spotkania z Jackiem Dehnelem dowiedzieliśmy się, w jaki sposób w tak młodym wieku osiągnął spektakularny sukces i co zapoczątkowało jego karierę. Wiersz poeta porównał do zdjęcia, natomiast powieść do filmu. Powieść jest wielowątkowa, posiada wielu bohaterów i dużo wydarzeń. Wiersz jest  to zdjęcie, czyli cięcie przez rzeczywistość, jeden  aspekt  świata. Pisarz ceni sobie bardzo krytykę wypływającą z ust dobrego  krytyka. Uważa, że dzięki nauce i krytyce można stać się wyjątkowym pisarzem. Jacek Dehnel  otrzymał pięć prestiżowych nagród dla pisarzy polskich, m.in.  Nagrodę Fundacji im. Kościelskich (2005) oraz Paszport „Polityki” (2007).  Nagrodę Kościelskich odebrał z radością i niedowierzaniem i dzięki niej zaistniał w świecie pisarzy polskich. Nagroda Kościelskich przyznawana jest przez znawców literatury. Paszport „Polityki” twórca określił jako progresywny i najczęściej wręczany  przez młodych  dziennikarzy – nagrodę tę uznał za ogromne wyróżnienie dla swojej książki Lala. Jacek  Dehnel nie posiada w domu telewizora. Uważa, że świat w nim przedstawiony nie ma nic wspólnego z kulturą, jest  jedynie przepełniony programami rozrywkowymi i antypatycznymi ludźmi. Poeta miał też pewien moment w swoim życiu,  kiedy pracował z Maciejem Chmielem w telewizji, prowadząc program „Łossskot”, dzięki tej pracy poznał Andrzeja Wajdę, Marcina Dorocińskiego i  Katarzynę Nosowską. Twórca sądzi, że  gdyby telewizja oprócz programów rozrywkowych emitowała programy kulturalne, ludzie mieliby prawdziwe „oko na świat, który ich otacza”. Pod  koniec wywiadu Jacek Dehnel przeczytał fragment  swojej powieści Lala.

            Bardzo mnie  zachwycił strój poety, typowy dla dandysa, czyli bardzo zadbanego i szykownego mężczyzny z XIX wieku. Myślę, że każdemu z uczestników spotkania spodobał się charakter artysty: autor był bardzo otwarty, odpowiadał na każde pytanie piękną polszczyzną, ale też nie brakowało mu poczucia humoru.

            Chciałabym, aby każdy z uczestników kółka literackiego stał się poetą jak ta LALA!

 Aleksandra   Eliasz z IA

 

 

 

            W czwartek 6.10.2011 mieliśmy okazję spotkać się w naszej szkole z Jackiem Dehnelem, polskim poetą, tłumaczem i malarzem. Byłam ciekawa tego spotkania. Gdy wcześniej czytałam różne artykuły o poecie, wydawał mi się zbyt pewnym siebie i aroganckim człowiekiem. Przyznam, że spotkanie z nim pozytywnie mnie zaskoczyło. Owszem, Jacek Dehnel był pewny siebie i swojej pracy, ale otwarcie mówił o życiu prywatnym, dzielił się z nami swoimi opiniami, na przykład tym, że nie lubi i nie korzysta z telewizji. Poetę wyróżnia oryginalność, którą łatwo zauważyć, ponieważ jej wcale nie ukrywa. Autor nie wymigiwał się od odpowiedzi na trudne pytania, można było spokojnie go słuchać, bez trudów skupiania się na głębokich metaforach. Spotkanie było dla mnie jak najbardziej pozytywnym doświadczeniem i zachętą do dalszych działań w związku z poezją.

Ania Gierłowska z IB

 

 

 

            Słowa, które przychodzą mi na myśl po spotkaniu z Panem Jackiem Dehnelem, to: pasja, poświęcenie, chęć dzielenia się z innymi swoimi zainteresowaniami. Po wizycie poety uświadomiłem sobie, że najlepiej być sobą i nie udawać osoby, którą tak naprawdę się nie jest, że trzeba dążyć do wyznaczonego celu i nie przejmować się tym, co inni mówią na nasz temat.

Wojtek Gębuś z IB

 

 

            Spotkanie było zaplanowane na godzinę trzynastą. Zajęliśmy miejsca. Ja oczywiście w pierwszym rzędzie. Wszyscy z niecierpliwieniem czekali na autora słynnej „Lali” oraz laureata wielu nagród literackich. Kilka minut od planowanego przybycia zrobił się chaos. Niektórzy podnieśli się z krzeseł. Nagle niczym jesienny wicher wkroczył do sali Jacek Dehnel. Szczupły, średniego wzrostu trzydziestolatek zajął miejsce przed tablicą.

            Rozpoczął się wywiad, który prowadziły nasze koleżanki. Jacek Dehnel opowiadał o twórczości, początkach swojej pracy i wielu osiągnięciach. Kiedy miał 18 lat, wygrał konkurs, który pozwolił mu na wybicie się w szarej rzeczywistości PRL-u. Po tym osiągnięciu świat dla autora nabiera barw. Sławę zyskał dzięki powieści „Lala”, w której opisywał bardzo szczegółowo perypetie swojej babki.

            Na pytanie koleżanki prowadzącej wywiad, czy lubi czytać, poeta odpowiada:  „Mnie się źle pisze”. Po tych słowach byłam w ogromnym szoku. Zastanawiałam się, co ten człowiek właściwie robi w świecie prozy i poezji, w którym pisanie jest podstawą bytu. Jednak Jacek Dehnel szybko rozwiał moje wątpliwości, opowiadając krótką anegdotę o wieloletniej pracy nad książką, w której znajdował się wyłącznie jeden przecinek.

            Z całej wypowiedzi poety przez dłuższy czas zostaną w mojej pamięci słowa: „Wiersz jest jak zdjęcia, powieść jest jak film”.

            Dla Jacka Dehnela istnieją trzy aspekty, które dają podstawę do dalszego pisania: krytycy, orientacja w literaturze, różnorodność. Inspiracją dla poety są z kolei głębokie przemyślenia.

            Zastanawialiście się może kiedyś, czym dla pisarza może być telewizja. „(…) to jest okropne miejsce… zbiorowisko samych klanów”- opowiada Dehnel. Na pytanie, co daje telewizja młodemu publicyście, poeta stwierdza: „Telewizja płaci nieprzyzwoicie dobrze”, wywołując tym samym śmiech na sali. Dla młodego literata telewizja jest jak „reflektor, który pozwala na wydanie pism prozatorskich”. Nie ulega wątpliwości, że dla Jacka Dehnela istnieją również pozytywne strony telewizji: „Możliwość poznania wielu wspaniałych osobowości… jest to jedno z ciekawych doświadczeń” – dodaje poeta.

            Przed przybyciem do szkoły autora słynnej „Lali” kilkakrotnie przeczytałam w „Gazecie Wyborczej” artykuł o poecie. Byłam zachwycona każdym fragmentem tekstu. Mimo to muszę przyznać, że po spotkaniu z Jackiem Dehnelem – osobą, która miała być moją inspiracją w dążeniu do życiowych pragnień, jestem nieco rozczarowana i jednocześnie mile zaskoczona.

Klaudia Ambryszewska z IB

 

 

            Jacek Dehnel niewątpliwie jest człowiekiem wyjątkowym. Kiedy zobaczyłem go wchodzącego do sali, w której miał wystąpić, mimowolnie się uśmiechnąłem. Ubrany był ekstrawagancko i szykownie. Posiadał nawet złoconą laskę. Kiedy rozsiadł się i zaczął mówić, uderzyła mnie jego elokwencja. Pomimo tego że pytań wcześniej nie znał, odpowiadał płynnie i niezwykle ciekawie. Należy zwrócić uwagę na to, że nie jest tylko pisarzem, ale także malarzem. Wywiad z nim uważam za niezwykle ciekawy i pouczający.

Tomek Święs z IB

 

 

            Pierwsze spotkanie z Jackiem Dehnelem, które odbyło się w naszym liceum, okazało się bardzo interesujące. Poeta opowiadał o dojrzewaniu swojej twórczości, otwarcie mówił o swoich poglądach. Przeczytał też fragment książki, jego głos brzmiał niesamowicie. Natomiast przy drugim spotkaniu, w Biurze Literackim, w głosie Jacka Dehnela można było wyczuć lekkie zmęczenie, być może zniechęcenie, przez co wywiad wydawał się troszkę nudniejszy. Możliwe, że poeta wcześniej wiele razy odpowiadał na podobne pytania. Jacek Dehnel wydaje się być interesującym człowiekiem, w wolnym czasie na pewno sięgnę po jego książkę J

 Kamila Zawadzka z IB

 



Jacek Dehnel

rys. Magdalena Pisarska

www.lo4.wroc.pl Tu podaj tekst alternatywny Tu podaj tekst alternatywny