zwycięski blog w projekcie Szkoła z poezją 2012

opinie

środa, 07 czerwca 2017

Wiatr, zimno i zapasy jak na podróż w głąb Alaski. Pomimo że jest początek kwietnia, na usta aż cisną się słowa *WINTER IS COMING* – tak właśnie maluje się obraz zdesperowanej młodzieży XXI wieku, która dla opuszczenia choć na kilka dni siódmego kręgu piekielnego (szkoły i ośmiu godz. matematyki) jest w stanie stwierdzić w przeciągu chwili, że z chęcią będzie chodzić po muzeach, choćby było to i muzeum chleba.

Przyznajmy otwarcie, że największą atrakcją każdej wycieczki jest pobyt w hotelu, bo to właśnie tam kwitną przyjaźnie i rozwijają się więzi międzyludzkie - nie przy obrazach, gdy interpretujemy, czy ten żółty kwiatek miał symbolizować niewinność, czy to, że bohatera rzuciła dziewczyna.

Mentalność młodych rozłożyła już na łopatki niejednego doświadczonego nauczyciela. Oczywiście nie da się dogodzić wszystkim – strony konfliktu zawsze twardo obstają przy swoim, a pierwsze starcie odbywa się, kiedy nawet nie wiadomo, czy wycieczka się odbędzie, i dotyczy jej kierunku. Kraków, Bydgoszcz, a może jeszcze Sosnowiec? Innymi słowy, są to miejsca, do których nikt z własnej woli i za własne pieniądze w życiu by nie pojechał. Hotel? Jeśli już jakimś cudem traficie do porządnego hotelu, to członkowie grona pedagogicznego powinni wiedzieć, że cisza nocna jest dla nas pojęciem niezwykle względnym. W szkole wpajają nam, że należy dbać o relacje z innymi ludźmi, a wieczorne spotkania są do tego najlepsze.

Koniec końców, nauczyciele rozeźleni, a my rano niewyspani, dlatego szanowni profesorowie mają w autokarze spokój, ponieważ wszyscy odsypiają poprzednią nockę. Ale czy jest to nasza wina? Może należy poszukać jakiegoś alternatywnego rozwiązania – zamiast jechać trzy godziny w jedną stronę po to tylko, żeby pospać w hotelu, lepiej jest wynająć na trzy dni hotel w centrum miasta.

Z wyrazami szacunku

Weronika Okopna z II F – przedstawicielka UCZNIÓW RP

 



Tagi: opinie
19:39, spotkaniazpoezja-4 , opinie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 kwietnia 2013

Ustalmy to: poezja nie jest niczym pociągającym. Jestem uczennicą trzeciej klasy liceum ogólnokształcącego, znanego ze swojego rozbudowanego humanizmu (gdzie bowiem jeszcze uczą łaciny?), a poezji nie czyta z moich szkolnych znajomych właściwie nikt. Dlaczego? To już nie kręci.

W Bibliotece Publicznej w Bierutowie poezja skończyła się gdzieś w okolicach Stachury. Nie mogę co prawda narzekać na kiepski asortyment tak prowincjonalnej instytucji, nowości bowiem pojawiają się często. Są to nowości powieściowe. Korzystam też z PiMBP w Oleśnicy. Tam, a jakże – poezja jest, ta najwspółcześniejsza także. Są też indeksy wypożyczeń w książkach, na których nabijana jest data zwrotu. Czasami robię egzekucyjne eksperymenty. Wypożyczam możliwie jak najwięcej polskiej poezji współczesnej i przeglądam daty zapisane na małych kartkach w środku. Poza tymi stemplowanymi specjalnie dla mnie, czytam: 2004, 2006, 2003… Są jak roczniki śmierci wyryte na nagrobkach. Kurzące się tomiki, cienkie, niezachęcające wydania, tekst poszarpany z prawej strony, a z lewej równy – to już umarło.

Nie znaczy to, że poezja nie istnieje. Wymarły jej staroświeckie formy. Teraz poetyckie wersy, które wpływają na społeczeństwo, ciągną za sobą tłumy i mają prawdziwe znaczenie, plączą się gdzieś między tak zwanymi bitami. Miałam okazję współprowadzić wywiad z Fokusem i Rahimem, legendarnymi „gośćmi z Paktofoniki”, którzy aktualnie tworzą squad Pokahontaz. Miało to miejsce tuż po ich koncercie w Brzegu na tegorocznym finale WOŚP. Przed wywiadem zastanawiałam się, kim tak naprawdę ci ludzie są, co czują stojąc na scenie, pod którą tłum ludzi skanduje teksty napisane przez nich, a ktokolwiek, kto obraziłby występujących, od razu potraktowany zostałby pytaniem o to, czy ma jakiś problem. Pomyślałam: a jeśli rap jest formą poezji? Formą poezji jedyną sensowną, bo realizującą w praktyce futurystyczne idee poezji ulicy, poezji pod strzechą, poezji dnia codziennego? To ma sens. Recytowane do rytmu wiersze raperów budzą prawdziwe emocje. Tego o tekstach tradycyjnych poetów współczesnych powiedzieć nie można.

Poszłam dalej w tę stronę. Na wywiadzie zapytałam nie tylko o ich twórczość (czy jest to poezja), zapytałam również wprost: Jesteście wieszczami? Odpowiedź była prosta, dwa razy tak. Jeżeli sami twórcy to widzą, to gdzie leżą wątpliwości? Są przywódcy narodu, w swoich pieśniach opiewający współczesne życie, jest naród, który za nimi podąża. Czegóż chcieć więcej?

Otóż: poziomu. Dobre hiphopowe teksty to perełki w wielkim morzu gnoju. Wielu może się ze mną nie zgodzić, nie jestem ekspertem w dziedzinie rapu, ale zdarza mi się go słuchać. Tak samo, jak zdarza mi się czytać poezję. I kiedy zestawiam ze sobą te dwa różne (podobne?) światy, wprowadzam do wieczornej modlitwy prostą prośbę: poezjo, nie umieraj. Nie umieraj.

Zuzanna Sala z III E



Tagi: opinie
21:26, spotkaniazpoezja-4 , opinie
Link Dodaj komentarz »
Tagi
www.lo4.wroc.pl Tu podaj tekst alternatywny Tu podaj tekst alternatywny