zwycięski blog w projekcie Szkoła z poezją 2012
poniedziałek, 24 października 2011

Cierpliwość i eutanazja,

czyli jak debiutować z głową

 

- Jedni walczą wstecz, inni wprzód!

- Debiut jest jak pierwszy raz!

- Poezja ewenementem gospodarczym: podaż bez popytu!

To wycinki z wypowiedzi, które mi (tajnej słuchaczce zamkniętych warsztatów poetyckich „Połów 2011”) zapadły w pamięć.

            Pierwszego dnia „Połowu” (21 X), wcielając się w rolę szpiega, z aparatem fotograficznym i notatnikiem, pilnie obserwowałam zajęcia, na których uczestnicy prześwietlali temat literackiego debiutowania. Najpierw młodzi poeci z całej Polski, podzieleni na trzy grupy, próbowali dojść do wspólnych konkluzji. Następnie przedstawili je na forum. Prowadzący zajęcia (Roman Honet, Marta Podgórnik, Joanna Mueller oraz Artur Burszta) zadawali im pytania, kwestionowali wysnuwane wnioski, a niekiedy podpuszczali – wywiązała się z tego niemała dyskusja, obrazująca mi (skromnej licealistce), jak szerokim tematem jest wydawanie pierwszego tomu poezji i jak odmienne punkty widzenia mogą mieć różni poeci.

            Pierwsza prezentująca się grupa sprawiała wrażenie niepewnej i bardzo tradycyjnej. Jej członkowie wspólnie uważali, że książka jest podsumowaniem pewnego etapu twórczości, a autor powinien podejść do niej bardzo poważnie. Twierdzili również, że ważny jest odpowiedni wydawca. Przedstawiająca te wnioski kobieta zwróciła moją uwagę ze względu na nietuzinkową urodę, niekoniecznie jednak na wypowiedź. Chyba bała się mówić i zbyt pokornie (jak na poetkę) przyjmowała uwagi prowadzących. Może jednak myślę schematycznie?

            Druga grupa zdawała się dojść do najciekawszych wniosków. „Debiut jest jak pierwszy raz – mówił uczestnik warsztatów, Łukasz Gamrot – zazwyczaj mówi się, że jest za wcześnie, ale gdy oczekiwanie na niego zbytnio się wydłuża, mogą pojawić się problemy. Głównie psychiczne”. Członkowie podzielili czynniki wpływające na wydanie książki na zewnętrzne i wewnętrzne (ochota + pisanie; sama ochota nie wystarczy). Ich konkluzje zaskakiwały oryginalnością i humorem. Zdania wewnątrz grupy były jednak podzielone. Jakub Głuszak twierdził, że pytanie „kiedy i w jakich okolicznościach należy debiutować” jest właściwie bezzasadne. Debiutujmy wtedy, kiedy mamy na to ochotę! – to i tak nie ma większego znaczenia. Przecież tylu geniuszy początkowało, pełną gębą chwytając się grafomanii, a mnóstwo dobrych debiutów pozostało niezauważonych. Niewiele osób podzieliło jednak to zdanie. „Nie marnujmy drzew” – padła riposta.

            Ostatnia grupa zaprezentowała bardzo „wysokie” podejście do tematu, próbując odciąć się całkowicie od marketingowego traktowania poezji. Twierdzili oni, że poeta powinien zajmować się pisaniem, kwestia wydania nie leży już w jego kompetencjach. Jak ma się talent, niepotrzebny jest poradnik wydawania książek.

            W czasie trwania zajęć pojawiło się parę zabawnych nieporozumień i wniosków. Jedna z grup na przykład napisała na kartce hasło „CIERPLIWOŚĆ I ENTUZJAZM” na tyle niewyraźnie, aby część uczestników spotkania mylnie przeczytała „cierpliwość i eutanazja”. Moim zdaniem, perełką tych warsztatów był Roman Honet, którego myśli zapisywałam w notatniku, podpisując je celnym skrótem „RH+”. Jego komentarze były bowiem bardzo żywe, celne i krwiście tętniące poczuciem humoru. Przy dyskusji o publikowaniu wierszy w Internecie, zadał pytanie: „Gdybyście mieli wybrać: swój pierwszy wiersz opublikować w Internecie, czy żeby zaśpiewał go Grzegorz Turnau, jak byście zdecydowali? Bo moim zdaniem to jak wybierać pomiędzy zakopaniem się żywcem a daniem sobie jeszcze jakieś szansy”. 

            Zdawałoby się, że czas spędzony na tych warsztatach nie był czasem straconym. Spodziewałam się osobiście jednak czegoś więcej. Młodej siły poezji, futurystycznego buntu przeciw temu, co było, zbytniej pewności siebie, szału. Być może nie znalazłam go, bo obserwowałam poetów w nowym środowisku, dopiero co zapoznanych ze sobą, niepewnych tego, co jest i będzie. Mimo wszystko, nie mogę opanować uczucia niedosytu.

 

Zuzanna Sala z II E



sobota, 22 października 2011

Ósmego października odbyło się spotkanie dotyczące nowej książki „Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów” autorstwa kilku osób: Urszuli Glensk, Marcina Hamkały, Karola Maliszewskiego, Leszka Pułki, Pawła Urbaniaka, Andrzeja Zawady.

Najbardziej w pamięć wbiło mi się zdanie pana Maliszewskiego. Powiedział on, że „Jak zostać pisarzem” to pewnego rodzaju podręcznik, który jednak nic nie wskóra, kiedy „brak gwiazdki nad czołem” u piszącego. Zapisywanie swoich myśli jest umiejętnością, którą się ma lub nie, nie da się jej wyuczyć, nabyć w trakcie życia. Autor bez pierwiastka, który przyciąga czytelnika z niesamowitą siłą, może pisać wbrew wszystkiemu, ale nigdy nie wzbije się tak wysoko jak ci posiadający ową magiczną moc.

Zgadzam się całkowicie ze słowami pana Maliszewskiego i mam nadzieję, że z piórem urodzonych będzie na świecie jak najwięcej.

Weronika Dajdok, II A





Tagi: polecamy
11:18, spotkaniazpoezja-4 , polecamy
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 października 2011

W niedzielę 9 października Tadeusz Różewicz skończył 90 lat

 

90. urodziny. Kto z nas nie chciałby ich obchodzić? Doczekanie tak wspaniałego wieku to nietuzinkowe wyróżnienie. Nie jestem do końca pewna, czy każdy z nas miał możliwość bezpośredniego współuczestniczenia w tak podniosłym dniu dla kogoś bliskiego, jak babci czy dziadka bądź jakiegokolwiek znajomego, sąsiada. Takie okazje są przecież niezwykle rzadkie, a przez to bardzo wyjątkowe. Rok 2011, ogłoszony we Wrocławiu Rokiem Tadeusza Różewicza, stwarza nam takie warunki, a mianowicie, mamy okazję uczcić właśnie 90. urodziny tegoż autora.

Skąd pomysł na tak huczne, całoroczne obchodzenie urodzin? Władze miasta zostały zmotywowane przez samego Tadeusza Różewicza. Pomysł nie wyszedł jednak osobiście od poety, wręcz przeciwnie, on sam z pewnością nigdy by takiego nie zgłosił. To właśnie wybitna skromność tak wybitnej jednostki skłoniła rządzących miastem do uhonorowania poety i zarazem jego całego dorobku literackiego. W końcu kiedyś trzeba przeciwstawić się słynnemu powiedzeniu: „Cudze chwalicie, swego nie znacie. Nie doceniacie tego, co macie”.

Inicjatywa  Roku Różewiczowskiego nie jest podjęta tylko i wyłącznie z uwagi na osobę poety. Ma ona na celu obudzenie w mieszkańcach Wrocławia zainteresowania twórczością osobistości bezpośrednio związanych z miastem. A jak wiadomo Różewicz od wielu, wielu lat jest mieszkańcem Wrocławia, któremu przysługuje także tytuł honorowego mieszkańca.

Różewicz to twórca niebojący się wygłaszać swoich poglądów. Jego poezja jest konkretna, rzeczowa, pozbawiona niepotrzebnego patosu. Dla mnie, jako odbiorcy utworów, ważne jest jasne i klarowne przekazywanie treści, po to, aby móc coś z wiersza, dramatu wynieść dla siebie.  Różewicz, jak sam o sobie mówi, jest „poetą swojej generacji. Generacji oszukanej przez rządy, przez ideologie i wiary, i przez samą siebie”, dlatego też tak celnie opisuje rzeczywistość, w której także nam przyszło żyć. Ciągle w głowie przewija mi się tekst jednego z jego wierszy, „Listu do ludożerców”. Czyż nie jest to utwór adekwatny do naszych czasów? Czy można sobie wyobrazić bardziej trafny opis dzisiejszej rzeczywistości? Moim zdaniem poeta doskonale odzwierciedlił tu realia współczesnego świata, stosunki panujące między ludźmi i wszelkie wady, jakimi cechujemy się jako społeczeństwo. Dlaczego o tym mówię? Spójrzmy jak mało jest poetów, którzy w tak prosty, a zarazem niezwykle dobitny sposób ukazują to, co dzieje się tu i teraz, jak mało jest osób, które odważnie i bezkompromisowo głoszą swoje poglądy, dokonując tym konstruktywnej krytyki całej grupy odbiorców. Zdystansowane spojrzenie na świat pozwala nam dostrzec to, czego z subiektywnej perspektywy nigdy byśmy nie zauważyli. Czyż nie tego właśnie nam trzeba?

Alicja Ożga z 2E



21:57, spotkaniazpoezja-4 , wydarzenia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 października 2011

Każda edycja jest inna. W tym roku kameralny klimat Przejścia Garncarskiego zamieniono na salę kinową w kinie Warszawa, które z kolei wraz ze zmianą nazwy na DCF upodobniło się do multipleksu.

 

Myślę, że przenosiny były konieczne ze względu na rosnącą popularność festiwalu. Zainteresowanie wzrosło zapewne z powodu intensywniejszej reklamy, jak i niezawodnego przekazu ustnego. Miejmy nadzieję, że nie zaszkodzi to kolejnym edycjom, bo „cały urok potwora natychmiast wyparuje, jeśli będzie ryczał i gryzł” (Ferenc Kontra). Wróćmy jednak do tegorocznego wydarzenia.

 

Bohdan Zadura już na samym początku wieścił, że większość opowiadań wyleci słuchaczom z głów po dwóch godzinach. Zgadzam się. Żadne z nich nie zachwyciło mnie do tego stopnia, by wstąpić do księgarni po jeszcze (co miało miejsce podczas zeszłorocznej edycji).

 

Kilka tekstów jednak mi się podobało, tak jak ten, który napisała Petra Hůlová. Przeniosła ona Kraków do Czech i doprowadziła komunizm do upadku, a „ludzie myśleli, że to ćwiczenia z obrony cywilnej”. Opowiadanie to idealnie pokazuje postawy ludzi również w naszym kraju – od zdezorientowanych po mówiących kilka lat później, że wtedy „czasy już dojrzały”.

 

Sympatyczny był nosorożec, którego w trzech odsłonach przedstawił Łukasz Orbitowski, podobnie jak sympatyczna była koncepcja zasilania pociągów pocałunkami.

 

Nie zachwyciła mnie Agnieszka Kłos, która uroczystości w obozie porównała do politycznej orgii seksualnej („Gry w Birkenau”). Ciekawe – i jakże prawdziwe – spostrzeżenia ubrała w nadmiar ostrych porównań, które nie pozwoliły mi tego tekstu polubić, choć z pewnością przemawiają z dużą mocą.

 

Jak będzie wyglądał Festiwal Opowiadania w przyszłym roku? W którą stronę pójdzie? Z pewnością będę tę drogę obserwować, by zobaczyć proces przysuwania literatury do świata, bo właśnie taki cel obrali organizatorzy.

 

Aleksandra Paras z IIA



poniedziałek, 10 października 2011

 

„Jeśli moja poezja ma jakiś cel, to jest nim ocalenie ludzi od postrzegania i czucia w ograniczony sposób”

/J. Morrison/

Naszym celem nie jest zbawienie ludzkości. Chcemy pokazać, jak ogromną mocą dysponuje świadomy człowiek, który poznał się na pięknie poezji – pięknie języka bez granic.

Drodzy czytelnicy naszego bloga, pomóżcie nam, młodym krytykom, twórcom i odkrywcom, zgłębić tajemnicę poezji.

Przedstawiamy Wam zdjęcia, filmy, recenzje, przemyślenia i komentarze – nie byłoby ich bez odrobiny naszej kreatywności i naszego zaangażowania.

Serdecznie zapraszamy do śledzenia naszych działań i do wspólnego przeżywania poezji.

 

WYPUŚĆMY SŁOWA NA WOLNOŚĆ!



Tagi: początek
22:06, spotkaniazpoezja-4 , nasza twórczość
Link Dodaj komentarz »
1 ... 56 , 57 , 58 , 59 , 60
 
Tagi
www.lo4.wroc.pl Tu podaj tekst alternatywny Tu podaj tekst alternatywny