zwycięski blog w projekcie Szkoła z poezją 2012
czwartek, 28 czerwca 2012

Od niedawna z zainteresowaniem przeglądam posty na blogu naszych „czwórkowych” kolegów i koleżanek.

Moją uwagę przyciągnęła ciekawa i stonowana szata graficzna strony. Na blogu panuje porządek, co umożliwia łatwe odnalezienie potrzebnych informacji, postów.

Najbardziej zachwyciły mnie wiersze Mikołaja Grudniewskiego. Jestem pełna podziwu dla autora. Prawdopodobnie codziennie mijam go na szkolnym korytarzu i nawet nie wiem, że ma taki talent. Być może jest to dopiero początek jego przygody z poezją, ale już zapowiada się wspaniale.

Zazdroszczę też Zuzannie Sali umiejętności posługiwania się tak barwnym językiem. Zaintrygowła mnie jej ostatnia recenzja książki Krystyny Miłobędzkiej „Gdzie baba siała mak”. Mimo tak wielu niepochlebnych słów zaciekawiła mnie na tyle, że na pewno w czasie wakacji sięgnę po tę książkę.

Dodatkową zaletą tego bloga jest możliwość obejrzenia zdjęć i filmików ze spotkań z różnymi literatami, którzy gościli w naszej szkole.

Myślę, że blog www.spotkaniazpoezja4.blox.pl jest idealnym miejscem na rozwijanie zainteresowań i dzielenie się swoimi pasjami z innymi.

Joanna Wertelecka z II C

„Czwórkowe spotkania z poezją – blog w ramach projektu Szkoła z poezją 2012” - taki nagłówek wita nas po otwarciu strony, a że szata graficzna przeglądanych portali jest dla mnie ważna, od tego właśnie zacznę.

Przed wejściem na bloga zadawałam sobie pytanie: Jak może wyglądać strona poświęcona poezji? Po przeanalizowaniu własnych wyobrażeń stwierdziłam, że nudnie. Miałam rację. Właśnie tak wyglądały strony, które przed rozpoczęciem pisania tej recenzji odwiedziłam. Tak samo jak blogi dwóch pozostałych szkół biorących udział w projekcie. Natomiast „czwórkowy” blog okazał się zupełnie inny.  Może to dziwne, ale po spojrzeniu na stronę – uśmiechnęłam się. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to nagłówek. Jasnoniebieskie plamy jakby na kartce papieru i zdobienia w rogach wyglądające jak ręcznie rysowane bardzo mi się spodobały. Żółtawy kolor tła przypomina mi kolor starej kartki, tworząc ciepły klimat bloga. Całość utrzymana w delikatnych, pastelowych barwach, które nie męczą oczu. Aż chce się czytać!

Pierwsze wrażenie dobre. Patrzy się przyjemnie. Teraz czas zapoznać się z treścią. Zaczęłam od komentarzy do projektu napisanych przez same uczestniczki. Zaintrygowana poszłam dalej. Postanowiłam zajrzeć do początku bloga i tak strona po stronie uświadamiałam sobie, jak wiele straciłam, nie biorąc udziału w projekcie. Wiedziałam, że projekt to głównie spotkania, wykłady, warsztaty związane z poezją, ale nie sądziłam, że mogą być ciekawe czy w ogóle zrozumiałe dla młodych, nie bardzo obeznanych i niedoświadczonych  uczniów. Tymczasem czytając komentarze i relacje zamieszczone na blogu, doszłam do wniosku, że musiały być niesamowitym przeżyciem.  Jestem pewna, że udział w projekcie był dla jego uczestników szansą poznania czegoś nowego. Ja sama, czytając bloga, natknęłam się na dotąd nieznanych mi poetów. Ze słów autorek bloga wynikało, że poezją można się bawić. Ponieważ są to uczennice mojej szkoły, takie same dziewczyny jak ja, jestem gotowa im uwierzyć. W tym momencie odczuwam ogromny żal, że nie mogłam być tam z nimi.

Na blogu znajduje się też wiele recenzji, niestety, nie miałam czasu przeczytać ich wszystkich. Jednak zamieszczone tam teksty sprawiły, że mam ochotę zapoznać się z poezją i na pewno do nich wrócę.

Anna Jakubowicz z I A

W pochwale krytyki.

Blog „Czwórkowe spotkania z poezją” jest stroną założoną w ramach projektu „Szkoła z poezją 2012”. Zamieszczane są na nim opinie, recenzje uczniów Liceum Ogólnokształcącego nr IV. Daje on możliwość zapoznania się z tym projektem wszystkim, którzy są nim zainteresowani, lecz z pewnych powodów nie mogli w nim uczestniczyć. Jest to wprost idealny sposób na dzielenie się poglądami, przeżyciami i spostrzeżeniami uczestników „Szkoły z poezją” z innymi osobami.

Mojej recenzji tego bloga postanowiłam dać tytuł, który już sam przez siebie będzie mówić, co spodobało mi się w „Czwórkowych spotkaniach z poezją” najbardziej. Niewątpliwie była to krytyka. A raczej odwaga do niej. Cukierkowe opinie na temat poetów czy ich dzieł niezbyt zachęcają mnie do dalszej lektury. A przy okazji sprawiają, że czuję do takiego recenzenta coś w rodzaju... lekkiej wzgardy.

Teksty, które opowiadają tylko to, jak wszystko było wspaniałe, niesamowite etc. wydają się sztuczne, pisane po to, by się komuś przypodobać. Może to tylko moje odczucia. Być może autor danej recenzji naprawdę był pod wrażeniem osoby, wydarzenia albo dzieła. Niestety, nie wydaje mi się, by którekolwiek spotkanie było pozbawione jakichś wad.

Znalazłam na tej stronie opinie, które wręcz mdliły. Kilka akapitów opowiadających o tym, że dane wydarzenie wiele nauczyło, zmieniło itd. W to nigdy bym nie wątpiła. Oczywiście, pochwała jest potrzebna, jak najbardziej. Same negatywne uwagi także nie wpłyną korzystnie, mogłyby zniechęcić kogoś, kto planuje w przyszłości wziąć udział w podobnym projekcie. Lecz błagam... Kilka akapitów i żadnej uwagi?! Ani jednej? Choćby najmniejszej? Nic. Sam cukier...

Najbardziej spodobała mi się Zuzanna Sala z IIE. Były pochwały i krytyki. A fragment jej ostatniego wpisu z 30 kwietnia Po co pisać, co mi się najbardziej podobało w projekcie? Żeby ze zbieraniny prac wszystkich członków koła powstałą ballada bałwochwalcza na cześć „Szkoły z poezją”? Nie, nie, ja się w takie inicjatywy wplątać nie dam ostatecznie podbił moje serce. Jej wcześniejsze wpisy świadczą, że rzeczywiście nie miała zamiaru powstrzymywać słów krytyki. Dziewczyna pokazuje nam, że słowa „recenzja” i „opinia” nie oznaczają „zasłodzenia organizmu poprzez wychwalanie”. Poza tym nie tylko ona, lecz wielu autorów „Czwórkowych spotkań...”.

Tak czy owak recenzja miała dotyczyć całego bloga, a nie poszczególnych autorów. Blog spełnił moje oczekiwania. Pragnęłam konkretów, a nie bagatelnych słów wypełniających miejsce na monitorze. Pragnienie to zostało zaspokojone.

Jak wspomniałam na początku, blog był świetnym przedsięwzięciem. I chociaż osobiście nie brałam udziału w projekcie, a on sam ma również pewne wady, z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że po wszelkich kalkulacjach „Szkoła z poezją” i „Czwórkowe spotkania z poezją” zdecydowanie są zakończone powodzeniem.

Anna Ratuszny z I A

Do czasów gimnazjum nie interesowałam się specjalnie poezją. Wiersze wydawały mi się nieciekawe, monotonne, po prostu nudne. Przed wejściem na bloga czułam swego rodzaju obawę, a w głowie kłębiło mi się mnóstwo myśli (czasem sprzecznych): To na pewno będzie nudne! Może warto dać poezji szansę...?

Pierwsze, co przyciągnęło moją uwagę, to szata graficzna. Nagłówek jest wyraźny, cały blog schludny, jasny i estetyczny. Nie ma niepotrzebnych ozdobników, które by mogły odwrócić naszą uwagę od treści. A ona jest najważniejsza, więc przejdźmy do niej.

Przeglądając bloga „Czwórkowe spotkania z poezją” natknęłam się na notkę o Tadeuszu Różewiczu i przypomniały mi się jego wiersze, które omawialiśmy w gimnazjum. Było w nich „coś”, co „pchnęło” mnie wtedy w stronę konkursu recytatorskiego, w którym zajęłam 3. miejsce. Z zainteresowaniem kontynuowałam. Przejrzałam resztę bloga i mogę stwierdzić, że projekt ten był bardzo „żywy”. Wpisy uczestników nie są zwykłą, suchą papką pisaną pod przymusem. Zapewne ciekawe i niezwykle inspirujące były spotkania z autorami, możliwość ich poznania czy zadania im pytania.   

Uważam, że ten projekt mógł być pretekstem do zainteresowania się poezją. Osobiście mogę napisać, że przypomniał mi, jak ciekawe jest odkrywanie tego „drugiego dna” w wierszach i jaką radość sprawia ich czytanie. Kończąc tę krótką recenzję, trzymam w dłoni „Szarą strefę”, która, mam nadzieję, ponownie pomoże wzbudzić we mnie ciekawość poetyckiego świata.                    

                                                                       Paulina Popiel z I A

Głośno było w LO IV o projekcie  „Szkoła z poezją 2012”. Blog naszej szkoły, który prowadzony był przez czas trwania projektu, niewątpliwie ułatwił mi regularne śledzenie tego, co działo się w Biurze Literackim czy podczas spotkań w naszej szkole.

Najbardziej na blogu podobały mi się recenzje tomików, pisane przez moich rówieśników. Uczniowie wykazali się inwencją twórczą, otwarcie mówiąc o swoich uczuciach, niekoniecznie chwaląc każdy tomik. Myślę, że to także zasługa polonistki – koordynatorki projektu, która nieustannie czuwała, by na bloga trafiały sprawdzone i dobre teksty.

Interesującym pomysłem było również przedstawienie relacji przez różne osoby (tak jak np. opisy festiwalu „Port Literacki”), co umożliwiało mi poznanie indywidualnych punktów widzenia uczniów.

Myślę, że dobrym pomysłem było stworzenie fotoreportaży, które stawały się uzupełnieniem i komentarzem do pisanych tekstów, a także ujawniały kreatywność moich kolegów i ich zdolności nie tylko pisarskie, ale i fotograficzne.

Jedyne, co mi się nie podobało, to teksty, które były „zbyt szkolne”, czyli nie ukazujące żadnych emocji, recenzje pozbawione kreatywności. Jednak, na szczęście, zdarzały się one bardzo rzadko.

Nie mogłam brać udziału w projekcie, ale dzięki moim kolegom i koleżankom mogłam dowiedzieć się, jak projekt się rozwija.

Karolina Sobania z II A

 

 



wtorek, 05 czerwca 2012

Dziś w siedzibie Biura Literackiego i Fundacji Europejskich Spotkań Pisarzy odbyło się podsumowanie trwającego prawie 8 miesięcy projektu „Szkoła z poezją”.

Tytuł „Poetyckiej Szkoły Wrocławia” i nagrodę pieniężną w wysokości 5 tysięcy złotych otrzymało LO nr IV, drugie miejsce zajęło LO nr XIII, a trzecie - LO nr XII.

Poniżej prezentujemy czytelnikom bloga tekst podsumowujący naszą kilkumiesięczną pracę, który odczytaliśmy podczas dzisiejszego spotkania:

„Próbowaliśmy stworzyć tekst najlepiej charakteryzujący naszą pracę podczas realizacji projektu Szkoła z poezją, ale łatwo nie było.

Może tekst podsumowujący mógłby brzmieć tak, jak napisała Magda Pisarska: Nie powiem, że umarłabym bez naszego traktującego o poezji bloga. Życie nie wydawałoby się puste, a egzystencja też nie stałaby pod znakiem zapytania. Moje oceny specjalnie by się nie zmieniły, a zaangażowanie w życie szkolne nie wzrosło. Jednak jakaś część mnie jest dziko zadowolona z faktu, że postanowiłam wziąć udział w Szkole z poezją. Drobnymi kroczkami, pisząc, czytając i chodząc na spotkania z autorami, uświadamiałam sobie sens projektu – miał on nas, młodzież, zbliżyć do poezji. Wcześniej uważałam, że poezja to totalna abstrakcja, rozumiana przez nielicznych.

A może opinia Zuzanny Sali byłaby odpowiedniejsza? Podobało mi się, że mogłam bezkarnie napisać na szkolnego bloga notatkę o Dawidzie Kotei, w której cytowałam średnio cenzuralne wiersze o tym, jak to Adam Zagajewski postanawia porzucić płytką poezję i zostać emo. A jeszcze bardziej podobało mi się to, że tekst poszedł na bloga, zupełnie nieokrojony.

Jedno jest pewne: nie żałujemy, że wzięliśmy udział w Szkole z poezją, ale ławo wcale nie było.

Na wszystkich 32 uczestników projektu można było liczyć: na wszystkich, ale w różnym stopniu. Jedni rozumieli się z panią Małgorzatą Skwarek-Smereką (opiekunem koła literacko-dziennikarskiego) bez słów (nawet sami byli inicjatorami oryginalnych pomysłów), innym (zawsze chętnym do pracy) trzeba było wskazać, co mogą dobrego zrobić, ale byli też i tacy, których do działania trzeba było po prostu zmusić. Opiekun koła nieraz miał ochotę wyjechać na bezludną wyspę, żeby nie musieć (jak napisała na blogu Justyna Róziewicz) bezustannie egzekwować od nas zaległych tekstów na bloga, wysyłać maili ponaglających czy po klika razy osobiście przypominać o obiecanym tekście, zrobionych zdjęciach czy nagraniach.

Wszystkie 32 osoby z koła przyczyniły się do powstania bloga, każdy uczeń znajdzie na blogu coś swojego autorstwa, każdy najlepiej wie, czy projekt był dla niego przyjemnym i ciekawym doświadczeniem.

Ola Musiał, z którą opiekun koła dodawał materiały na bloga, tak podsumowała pracę podczas realizacji projektu: Patrząc przez pryzmat czasu, nasza determinacja w dążeniu do celu wydaje się dość zabawna. Nawet brak dostępu do Internetu, np. w czasie świąt czy wyjazdów, nie zaburzył naszej systematyczności w dodawaniu ciągle nowych postów. Wymagało to od nas niemałych poświęceń. Kto by przecież nie wolał pospać tych kilku minut dłużej czy w pełni pobyć z rodziną lub przyjaciółmi? Ale czego się nie robi, by praca była owocna i przynosiła radość?

Trudno podsumować ponad 7 miesięcy pracy w kilku zdaniach. Najważniejsze, że coś wartościowego udało się nam razem stworzyć. I tego chcemy się trzymać!

Dziękujemy organizatorom za pomysł projektu, a uczestnikom za zaangażowanie podczas jego realizacji!"



sobota, 02 czerwca 2012

zdjęcie - http://www.teatrpolski.wroc.pl/czynne-poniedzialki/magiel-sztuk

Gościem profesora Stanisława Beresia w najbliższy poniedziałek o 19.00 będzie poznany już przez nas Jacek Dehnel (Scena Kameralna Teatru Polskiego we Wrocławiu, ul. Świdnicka 28). Wstęp wolny!

Osoby, które podczas spotkania zadadzą najciekawsze pytania, mają szansę otrzymać książkę Jacka Dehnela.

Zapraszamy!



Tagi
www.lo4.wroc.pl Tu podaj tekst alternatywny Tu podaj tekst alternatywny