zwycięski blog w projekcie Szkoła z poezją 2012
Blog > Komentarze do wpisu

Jak się kocha życie, to łatwiej żyć

            Miłość? Czym jest miłość? Czy to jest upodobanie sobie czegoś, chęć spędzania czasu z tym kimś lub tym czymś, a może chęć posiadania tego czegoś lub kogoś na własność? A może wszystko razem? Jeśli chodzi o rzeczy, to nie ma problemu, możemy coś uczynić „naszym”. Gorzej jest z ludźmi, nie możemy narzucać im naszej woli i przywłaszczać sobie ich – przynajmniej w teorii. Ale jest takie coś, co jest „nasze” - życie.  Każdy ma je „na własność”, jednocześnie dzieląc się nim z innymi. Występuje w roślinach, mikroorganizmach, zwierzętach; jest jakąś metafizyczną siłą, napędzającą świat. Podsumowując, ogólnie jest... przez nas niezauważane i niedoceniane, a przez to również niekochane.

            Tak, trzeba to powiedzieć głośno. My, ludzie, staliśmy się pewnego rodzaju egoistami. Idąc ulicą, spędzając czas w pracy czy w szkole, po prostu nie zauważamy tętniącego wszechobecnie życia. Mijamy ludzi, nad nami latają ptaki, wychodzimy z naszymi pupilami na spacery, próbujemy zabić tego nieznośnego komara – to wszystko żyje! Życie zostało przez nas potraktowane przedmiotowo, jest po prostu tak wielorakie, dziwne i niezrozumiałe, że przestaliśmy je doceniać. Ba! Zauważać! Mianem życia możemy również określić wszystkie chwile, momenty, które nas doświadczają. Muzyka, kinematografia, poezja, edukacja, ludzie, natura, Bóg/Mahomet/Budda, praca, rodzina, przyjaciele, literatura i inne – wartości, które możemy kochać, nadające pęd naszym życiom; kochając je, kochamy życie.

            Sama na sobie, każdego dnia, doświadczam piękna i radości, ale kiedyś było inaczej. Może dlatego, że mam tylko 17 lat, a moje doświadczenie, w wizualizacji, ma wielkość pestki jabłka. Z perspektywy czasu wiem, że byłam okropna. Wciąż zadaję sobie pytanie: jak ja mogłam tak żyć? Marudziłam na co się tylko dało, gdy coś szło nie po mojej myśli (a zdarzało się to często), obwiniałam o to wszystko i wszystkich, włącznie ze sobą. Nie uczyłam się na błędach i wiem, że jedyna rzecz, jaka mnie wtedy ratowała, to chęć zmiany. Oczywiście nie zmiany siebie – nie widziałam w sobie nic złego. Aż któregoś dnia stało się coś (już nie pamiętam co), co skierowało moją drogę na właściwe tory. Spojrzałam na swoje życie obiektywnie i zrozumiałam – wina leży po mojej stronie! Nie kochałam swojego życia, nie czerpałam radości z chwil, nie uczyłam się z danych sytuacji. Zaczęłam się zmieniać, doceniać, ale i tak najtrudniejszym było nauczyć się kochać. Zauważyłam, że wszystkie złe sytuacje tak naprawdę nie były tragiczne, po prostu sama generowałam sobie problemy. Teraz akceptuję ich naturę, bo one były, są i będą. Dzisiaj już wiem, jakie mam priorytety, a zachwyca mnie po prostu wszystko. Ostatnio, w słoneczny dzień, jechałam autobusem i upatrzyłam sobie chmurę. Tak! Chmurę. Miała bardzo ładny kształt, a promienie słońca padające na nią zza innej chmury sprawiały, że wyglądała przepięknie. Często również zdarza mi się zapatrzeć na kogoś. Wtedy zaczynam rozmyślać, jak żyje ta osoba, jak żyją jej bliscy. I zawsze dochodzę do wniosku, że życie jest po prostu różnorodne i piękne.

           Wielokrotnie zastanawiam się też, jak żyją inni. Czy doceniają swoje życie? Ogromnie bym chciała, aby tak było, jednak często spotykam się z zawodem. Ale nie zawsze. Regularnie śledzę rozwój stron „Wyznajemy.pl” oraz „Anonimowe.pl”. Ludzie, po zarejestrowaniu się, mogą swobodnie opisywać swoje różne, często żenujące, sytuacje, a także napisać o swoich poglądach. Historii jest naprawdę wiele, zaczynając od chorób dręczących autora tekstu lub jego rodzinę, a kończąc na kobietach/mężczyznach piszących o swoich preferencjach seksualnych. Są również takie, które opisują, jak obecnie żyje się autorowi, co musiał przejść i jak wiele trudu go to kosztowało, aby być tu i teraz, kochać i doceniać swoich bliskich i życie. Ostatnio na stronie znalazłam piękne wyznanie, które bardzo chciałabym przytoczyć. Pragnę potraktować je jako zakończenie, gdyż jest cudownym podsumowaniem nas -  jako tych słabych, dręczonych różnymi problemami ludzi. Autorowi tego wyznania chcę duchowo głęboko podziękować. Bo życie jest piękne, a jak się je kocha, to łatwiej żyć.

Tytuł: Wygrałem z nią

Znasz to uczucie, kiedy po półrocznej walce z depresją, wychodzisz z niej?

Znasz to uczucie, kiedy po 2 próbach skończenia z życiem, nie masz już myśli samobójczych?

Znasz to uczucie, kiedy twoje życie w końcu nabiera sensu?

Znasz to uczucie, kiedy znajdujesz w końcu miłość i w Twoim życiu jest wszystko jak należy?

Ja znam.

Kocham życie.

Magdalena Stęplowska z I B



czwartek, 01 czerwca 2017, spotkaniazpoezja-4
Tagi: nasze prace

Polecane wpisy

www.lo4.wroc.pl Tu podaj tekst alternatywny Tu podaj tekst alternatywny