zwycięski blog w projekcie Szkoła z poezją 2012
Blog > Komentarze do wpisu

Recenzja książki „gdzie baba siała mak” Krystyny Miłobędzkiej

Gdzie baba siała mak? Nie wiem.

Kiedy otwierałam zbiór inspiracji teatralnych Krystyny Miłobędzkiej, zapowiadało się ciekawie. Przedmowa zachęciła mnie bardzo, wprowadziła w bajkowy nastrój, nastawiła pozytywnie. Sielankowy obraz bawiących się dzieci stanął przed moimi oczami i miałam ochotę brnąć w te wyobrażenia dalej. Tylko że dalej…

No właśnie – dalej co? Zbiór słów, haseł, wyliczanek, dźwięków, kartoników, mniejszych i większych absurdów. Nie boję się przyznać do tego, że NIE ZROZUMIAŁAM NIC. Krystyna Miłobędzka w książce „gdzie baba siała mak” zawarła scenariusze teatralne i gry słowne, które czytałam z narzuconego sobie przymusu. Ani mnie to grzało, ani ziębiło. Nic. Nie odniosłam żadnego wrażenia. Pustka. Nie mam do powiedzenia na temat tej książki ani słowa.

Bardzo szanuję Krystynę Miłobędzką wraz z całym jej dorobkiem twórczości, ale te dwieście stron mnie męczyło. Nie przemawiało do mnie.  Gapiłam się bezmyślnie w zdania, które huczały echem w mojej głowie, nie wnosząc żadnych wniosków. Niewiele nawet z tej książki zapamiętałam.

Zdaję sobie sprawę, że ta notatka prawdopodobnie bardziej mnie (czytelnika) krytykuje aniżeli książkę Miłobędzkiej, która już nieraz udowodniła swój talent, ale cóż na to poradzę, że chyba za głupia jestem jeszcze i za młoda na takie teksty.

Jedynym chyba scenariuszem, jaki wbił się w moją ciasną główkę i sprawił, że zaczęła ona zamieniać słowa w obrazy, były „Głosy”, czyli ostatni i niepublikowany dotąd tekst, będący gorzkim obrazem rodziny. On jeden do mnie przemówił i z niego tylko potrafię odczytać coś więcej niż przypadkową zbieraninę słów.

Zuzanna Sala z II E



niedziela, 06 maja 2012, spotkaniazpoezja-4

Polecane wpisy

www.lo4.wroc.pl Tu podaj tekst alternatywny Tu podaj tekst alternatywny